poniedziałek, 12 lipca 2010

dylemat pogodowy

W sezonie letnim najtrudniej dobrać mi strój. Tym bardziej w takie upały.
Dziś plażowałam. I miałam wielki dylemat jak się ubrać. Gdyż nie lubię po plaży paradować w stroju, gdy nie ma takiej potrzeby. Były szorty, jedna tunika, ale wygrała sukienka z kwiecistą spódniczką. i japonki. Uplotłam na głowie misternego koka i wpięłam kwiatki.
Nic nadzwyczajnego. Jest tak gorąco, że nie mam sił i chęci żeby dobierać bardziej skomplikowane stroje. Pewnie wiosną dobrałabym jeszcze mój rozciągnięty sweterek, białe trampki i jasno szare rajstopy z naszyjnikiem i rozpuściła włosy. Teraz zwyczajnie bym umarła z rozpuszczonymi włosami.
pierwsze zdj to właśnie zestaw jaki komponowałam wiosną, drugi zaś to chyba z początku czerwca.
sukienka- pull&bear
sweterkowata narzutka- oysho
naszyjnik- reserved
okulary nie są moje, i nie noszę ich
i kochane buty, nazywane prze ze mnie szmaciakami- h&m

Toruń, początek czerwca.
Pamiętam bo wybraliśmy się uczcić taty urodziny i trochę pozwiedzać.
Zwyczajne spodnie stylizowane na spodnie chłopaka?
Stylizowane, gdyż spodnie pochodzą z młodzieńczych czasów mojego taty.
Levisy, vintage pełną gębą.
Kamizelkę kupiłam rok temu, byla na mnie lekko opięta toteż jej nie nosiłam, dziś jest na mnie o wieeele za duża - ;))

spodnie- levis
chusta- house - kwiecista rzecz jasna
kamizelka- h&m
torba- mango





2 komentarze:

  1. drugi zestaw jest boski! :) powodzenia i wytrwałości :) będę wpadać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo mi się podoba to ostatnie zdjęcie - sama bym chciała takie mieć - letnie i ...frywolne :-) Pozdrowienia dla "krajanki-bydgoszczanki"

    OdpowiedzUsuń